ZOFIA KLEPACKA: SPORT ŁĄCZY POKOLENIA I DZIŚ BYLIŚMY TEGO PRZYKŁADEM

W całodniowej, głównej imprezie sportowej na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości, zorganizowanej 10 listopada na terenie Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie, uczestniczyło w pięciu zawodach, m.in. w hali i na stadionie lekkoatletycznym ponad pół tysiąca osób w wieku od czterech do blisko 80 lat. Wszyscy, wraz z Rodziną Olimpijską, medalistami mistrzostw świata i Europy w różnych dyscyplinach przebiegli z Januszem Szewińskim jedno okrążenie (400 m) w hołdzie dla Ireny Szewińskiej, która jeszcze w czerwcu deklarowała udział w Sztafecie Stulecia „Niebo-Ziemia-Woda-Ogień”.

„Czuję, że Irenka jest z nami, patrzy teraz na nas” – wyjawił jej mąż, wskazując na kilkanaście fotogramów, prezentujących największe osiągnięcia zdobywczyni siedmiu medali igrzysk, ustawionych na starcie i mecie jego autorstwa oraz Leszka Fidusiewicza.

„Jeszcze nie tak dawno, na Pikniku Olimpijskim, Irenka prowadziła rozmowy na temat Sztafety Stulecia. Bardzo jej zależało, aby wypadła ona okazale, zwłaszcza, że miejsce jest wyjątkowe, związane bowiem z Józefem Piłsudskim. Udzieliła nawet organizatorom wywiadu, zachęcając wszystkich – dzieci, młodzież i dorosłych do uczestnictwa w tym biegu razem z utytułowanymi sportowcami” – przypomniał Janusz Szewiński.

Podczas pikniku Irena Szewińska z radością przyjęła propozycję bycia honorowym starterem Sztafety Stulecia „Niebo-Ziemia-Woda-Ogień”, jak również informację o przyznaniu jej numeru jeden. Podkreśliła przy tym, że najważniejsze są dzieci.

„Jeśli zasmakują jakiejkolwiek konkurencji, dyscypliny czy aktywności fizycznej, to możemy mieć pewność i cieszyć się, że wchodzą na piękną drogę. Sport jest fantastycznym wynalazkiem” – mówiła 9 czerwca utytułowana lekkoatletka, która zmarła 20 dni później.

Spośród czterech „żywiołów” najbardziej aktywne były „ziemia” oraz „woda” i te zespoły miały największą frekwencję. W tych ekipach byli m.in. Wanda Panfil, Urszula Włodarczyk, Jan Huruk, Tomasz Majewski, Piotr Małachowski, Wiesław Perszke („ziemia”) oraz Małgorzata Dłużewska-Wieliczko, Czesława Kościańska, Zofia Klepacka („woda”).

Warto podkreślić, że z Rodziny Olimpijskiej jako pierwsze zgłosiły się do sztafety… wioślarki, srebrne medalistki igrzysk Moskwa 1980. Dłużewska-Wieliczko w latach 1974-1988 była zawodniczką gdańskiej Gedanii. Wielokrotnie stawała na podium mistrzostw Polski w różnych osadach. W parze z Kościańską zdobyła brązowy medal w Bled w 1979 roku i srebrny w Lucernie w 1982 – to pierwsze trofea mistrzostw świata w kategorii kobiet w historii polskiego wioślarstwa.

„Nasza wodna sztafeta, w której było kilkanaście dzieciaków, odniosła zwycięstwo. To na pewno nie jest w tej zabawie najważniejsze, ale cieszy. Jestem mega zadowolona, świetna impreza, znakomita promocja sportu. Dziękuję mojej drużynie i wszystkim uczestnikom! Zrobiliśmy spokojnie ponad 100 km na Nasze Stulecie. Sport łączy pokolenia i dziś byliśmy tego przykładem” – mówiła z uśmiechem Zofia Klepacka. Medalistka olimpijka z Londynu, mistrzyni świata i Europy w żeglarskiej klasie deskowej RS:X dopiero co wróciła z wyprawy trekkingowej pod Everest, a także biegu w stolicy Nepalu – Katmandu (Supermaraton Pamięci Polskich Himalaistów).

Andrzej Brzozowski, który również był pod najwyższą górą Ziemi, ocenił: „Jak to dobrze, że mogliśmy się dopingować wzajemnie w tak wyjątkowym dniu, w tak wyjątkowej imprezie i w tak szczególnym miejscu – Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego”.

„Pamiętajmy o tych, którzy rozsławili imię Polski, wnieśli swój wkład w różne imprezy, ale już odeszli” – zwrócili uwagę czołowi przed laty sportowcy i trenerzy. Ja przyznali, pobiegli w sztafecie stulecia z myślą o nich, jak chociażby o współtwórcach Maratonu Pokoju Tomaszu Hopferze i Zbigniewie Zarembie, Czesławie Mentlewicz, Piotrze Gładkim, Bogusławie Psujku, Michale Wójciku czy ojcu ostrzeszowskich przełajów Jurku Maklesie.

Sztafeta Stulecia „Niebo-Ziemia-Woda-Ogień”, podobnie jak Festiwal Biegowy Szkół imienia Józefa Piłsudskiego, zostały zorganizowane przy wsparciu finansowym Ministerstwa Sportu i Turystyki.

FOTOGALERIA

   

   

SUPERMARATON STULECIA Z REKORDEM POLSKI KOBIET NA OBIEKCIE JÓZEFA PIŁSUDSKIEGO

Małgorzata Pazda-Pozorska (AML Słupsk) została ponownie mistrzynią kraju i zwyciężczynią Międzynarodowego Supermaratonu Stulecia na terenie AWF Józefa Piłsudskiego z Warszawie. Wynikiem 8:05.38 ustanowiła rekord Polski w biegu na 100 km. W gronie 210 rywalizujących zawodników tytuł także obronił Piotr Stachyra (MKS Piast Głogów) – 7:09.23. Poprzedni rekord, ustanowiony we wrześniu w Chorwacji przez Wiolettę Paduszyńską (BiegamBoLubię Warszawa), wynosił 8:07.54. Pazda-Pozorska o 2,5 minuty wyprzedziła rekordzistkę świata w biegu 24- i 48-godzinnym Patrycję Bereznowską (AZS AWF Katowice) – 8:10.31.

W całodniowej, głównej imprezie sportowej na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości udział w pięciu zawodach, m.in. w hali i na stadionie lekkoatletycznym udział wzięło ponad pół tysiąca osób w wieku od czterech do blisko 80 lat.
Wszyscy uczestnicy wraz z Rodziną Olimpijską, medalistami mistrzostw świata i Europy w różnych dyscyplinach przebiegli z Januszem Szewińskim jedno okrążenie (400 m) w hołdzie dla Ireny Szewińskiej, która jeszcze w czerwcu deklarowała udział w Sztafecie Stulecia „Niebo-Ziemia-Woda-Ogień”.

„Czuję, że Irenka jest z nami, patrzy teraz na nas” – wyjawił jej mąż, wskazując na kilkanaście fotogramów, prezentujących największe osiągnięcia zdobywczyni siedmiu medali igrzysk, ustawionych na starcie i mecie jego autorstwa oraz Leszka Fidusiewicza.

„Nasza wodna sztafeta, w której było kilkanaście dzieciaków odniosła zwycięstwo. To na pewno nie jest w tej zabawie najważniejsze, ale cieszy. Jestem mega zadowolona, świetna impreza, znakomita promocja sportu” – mówiła z uśmiechem Zofia Klepacka. Medalistka olimpijka z Londynu, mistrzyni świata i Europy w żeglarskiej klasie deskowej RS:X dopiero co wróciła z wyprawy trekkingowej pod Everest. „Potraktowała, ją jako pielgrzymkę za 22 lata mojej kariery” – zaznaczyła.

Sędzia IAAF Janusz Rozum przyznał, że… „gdy nie to wyjątkowe święto, nie podjęlibyśmy się obsługi tych zawodów, ze względu na bardzo trudną logistykę i skromną obsadę, tylko 16 arbitrów, bowiem koledzy rozjechali się po kraju liczne biegi niepodległości. Rekordowa frekwencja w historii – ponad 200 osób na starcie (a miało być 100) i krótka pętla długości 1535 m 89 cm były dla nas wyzwaniem”.

Delegat techniczny PZLA Michał Bernardelli podkreślił znakomitą współpracę wszystkich osób zaangażowanych przy zawodach, jak i uczestników, którzy nie sprawiali problemów. Zwrócił także uwagę, że organizatorem imprezy był najlepszy w ogólnopolskiej klasyfikacji w ostatnich pięciu latach klub… snowboardowy, Ski Test Kraków, który otrzymał wsparcie Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz Totalizatora Sportowego.

„Największe słowa uznania trzeba skierować pod adresem AWF. Zaangażowani zostali wszyscy, począwszy od rektora, przez pracowników do studentów” – dodał Bernardelli.
„Myślę, że w godny sposób uczciliśmy wyjątkowy dzień – 10 listopada, kiedy 100 lat temu przyjechał do Warszawy o godz. 7.36 Józef Piłsudski. I o tej właśnie porze odśpiewany został Mazurek Dąbrowskiego, po którym nastąpił start do Międzynarodowego Supermaratonu Stulecia. To było największe przedsięwzięcie w historii uczelni” – powiedział jego magnificencja rektor dr hab. prof AWF Andrzej Mastalerz.

Medaliści mistrzostw Polski w biegu na 100 km i międzynarodowego supermaratonu stulecia:

mężczyźni

1. Piotr Stachyra (MKS Piast Głogów) 7:09.23
2. Damian Kaczmarek (OŚ AZS Poznań) 7:21.03
3. Andrzej Piotrowski (WKS Wawel Kraków) 7:33.06

kobiety

1. Małgorzata Pazda-Pozorska (AML Słupsk) 8:05.38 rekord Polski
2. Patrycja Bereznowska (AZS AWF Katowice) 8:10.31
3. Joanna Lorenc (Endorfiny Wąsosz) 8:24.37

Na zdjęciu: na mecie Małgorzatę Pazdę-Pozorską witała m.in. mistrzyni świata w maratonie Tokio 1991 Wanda Panfil.

Fot. Marek Janiak

FOTOGALERIA Z BIEGU

PIĄTKA Z ADAMEM PAPEE – BIEG PAMIĘCI JEDNEGO Z PIONIERÓW SZERMIERKI

Liderzy klasyfikacji generalnej Wojciech Skory wynikiem 17.11 i Anna Wojewódzka rezultatem 23.16 zwyciężyli na pięciokilometrowej trasie przy Centrum Olimpijskim w Warszawie w zawodach Piątka z Adamem Papee – 19. biegu cyklu Setka Stulecia – Gwiazdy Sportu Niepodległej. „To była znakomita, kameralna impreza, w której widać było ogromną pasję uczestników” – ocenił Adam Konopka. Prezes Polskiego Związku Szermierczego był starterem, a na mecie wręczał zawodnikom medale z wizerunkiem dwukrotnego medalisty olimpijskiego (Amsterdam 1928 i Los Angeles 1932). CZYTAJ WIĘCEJ…

„Pamiętam Adama jak dziś. Przychodził na niemalże każdy turniej. Uroczy pan z laseczką, starannie ubrany, człowiek z wielką klasą, taktowny” – powiedział Konopka. Były szablista przyznał, że Papee, jeden z pionierów szermierki w Polsce, nie jest osobą powszechnie znaną, mimo ogromnych zasług dla tej dyscypliny.

„Nie mam pojęcia, dlaczego tak jest. Może dlatego, że to zawodnik mocno przedwojenny i nigdy nie był osobą ‚agresywną’ w promocji, nie zabiegał o popularność. Może też dlatego, że jego osiągnięcia przykryły sukcesy innych szermierzy – Pawłowskiego, Zabłockiego, Parulskiego…” – dodał Konopka, który dwa lata temu, właśnie w Centrum Olimpijskim, został ponownie wybrany na prezesa związku na kolejną kadencję 2016-2020.

Adam Stanisław Papee urodził się 21 lipca 1895 roku we Lwowie, gdzie ukończył szkołę powszechną (pochodził z rodziny Papee, spolonizowanych protestanckich Francuzów, przybyłych do Lwowa w początkach XIX wieku). W 1905 przeniósł się z rodzicami do Krakowa. W latach 1918-1923 studiował na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Jagiellońskiego uzyskując stopień doktora.

W sierpniu 1914 roku wstąpił do Legionów Polskich. Pierwszą bitwę stoczył w listopadzie pod Krzywopłotami. W 1915 roku brał udział w walce nad Nidą, a w 1917 nad Styrem i Stochodem. Podczas wojny polsko-bolszewickiej w stopniu podporucznika pełnił służbę w Krakowie.

Szermierkę zaczął uprawiać w 1908 roku. Karierę przerwał wybuch I wojny światowej. W grudniu 1921 roku powrócił do sportu. W latach 1924-1936 czterokrotnie startował w igrzyskach olimpijskich. Był nie tylko zawodnikiem, ale także działaczem. W grudniu 1921 roku należał do osób przywracających sekcję tej dyscypliny w AZS Kraków. 28 maja 1922 roku we Lwowie reprezentował klub na zebraniu założycielskim Polskiego Związku Szermierczego. Działał także w Polskim Komitecie Olimpijskim, będąc członkiem zarządu.

We wrześniu 1939 roku ewakuował się z Warszawy do Kowla. Miesiąc później powrócił do stolicy. Pod pseudonimem „Gil” był w konspiracji. Podczas Powstania Warszawskiego walczył na odcinku Polna-Politechnika. Następnie wraz z rodziną przeniósł się do Krakowa, gdzie podjął pracę w bankowości.

Od stycznia 1955 roku zajął się wyłącznie sportem. Publikował wspomnienia – „Na planszach czterech olimpiad”, „Na białą broń”. Zmarł 6 marca 1990 roku w Bydgoszczy. Pierwotnie był tam pochowany. Po pewnym czasie prochy zostały umieszczone w rodzinnym grobowcu na Cmentarzu Salwatorskim w Krakowie.

Kolejne zawody 25 września będą Piątką z Eugeniuszem Lokajskim, lekkoatletą, olimpijczykiem, fotografem Powstania Warszawskiego, który zginął 25 września 1944 roku.

Na zdjęciu: prezes Adam Konopka i zwyciężczyni Anna Wojewódzka.

Foto: Bartłomiej Zborowski

PS. Wyniki i galeria zdjęć w zakładce IMPREZY TOWARZYSZĄCE na stronie www.biegstulecia.pl

SZTAFETA STULECIA PAMIĘCI IRENY SZEWIŃSKIEJ

Sztafeta Stulecia, która 10 listopada zorganizowana zostanie na terenie warszawskiej AWF, dedykowana będzie Irenie Szewińskiej. Wybitna lekkoatletka miała być startem honorowym z numerem 1. „To dla mnie zaszczyt, że z tym numerem ruszę na trasę” – podkreślił jej mąż. „Jeszcze nie tak dawno, na Pikniku Olimpijskim, Irenka prowadziła rozmowy na temat Sztafety Stulecia. Bardzo jej zależało, aby wypadła ona okazale, zwłaszcza, że miejsce jest wyjątkowe, związane bowiem z Józefem Piłsudskim. Udzieliła nawet organizatorom wywiadu, zachęcając wszystkich – dzieci, młodzież i dorosłych do uczestnictwa w tym biegu razem z utytułowanymi sportowcami. Miała różne plany, bliskie i dalekie. Teraz mieliśmy razem lecieć do Tokio, bilety były już wystawione…” – powiedział Janusz Szewiński.

Podczas pikniku Irena Szewińska z radością przyjęła propozycję bycia honorowym starterem Sztafety Stulecia „Niebo-Ziemia-Woda-Ogień”, jak również informację o przyznaniu jej numeru jeden. Podkreśliła przy tym, że najważniejsze są dzieci.

„Jeśli zasmakują jakiejkolwiek konkurencji, dyscypliny czy aktywności fizycznej, to możemy mieć pewność i cieszyć się, że wchodzą na piękną drogę. Sport jest fantastycznym wynalazkiem” – mówiła 9 czerwca zdobywczyni siedmiu medali olimpijskich, która zmarła 29 czerwca.

Robert Korzeniowski przypomniał, że „pani Irena otwierała na scenie Piknik PKOl, a ja odczytałem Apel Olimpijski. Byłem zdumiony jej energią, siłą, witalnością. Rozdawała autografy, udzielała wywiadów, w których mówiła o swych planach, zamierzeniach, także o tych związanych ze stuleciem odzyskania przez Polskę niepodległości. Nie dała po sobie poznać, że zmaga się z ciężką chorobą. Była uśmiechnięta…”.

Wiceprzewodniczący komitetu organizacyjnego Biegu Stulecia Robert Korzeniowski poinformował, że w uzgodnieniu z Januszem Szewińskim Sztafeta Stulecia „Niebo-Ziemia-Woda-Ogień” zadedykowana zostanie Pierwszej Damie polskiego sportu i Damie Orderu Orła Białego.

„Jestem przekonany, że będzie to najlepsza forma uczczenia pamięci wybitnej postaci przy okazji tak znamienitej rocznicy jaką jest stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Szewińska nie pobiegnie już z nami, ale my pobiegniemy dla Ireny” – podkreślił Korzeniowski, zdobywca czterech złotych medali olimpijskich w chodzie sportowym.

Janusz Szewiński również ocenił, że „będzie to najlepsza forma uczczenia pamięci Ireny” i podkreślił: „To dla mnie zaszczyt, że z numerem jeden, który miała mieć Irenka, ruszę na trasę. Nie wiem, czy zdołam ją przebiec, ale przejść 2018 metrów na pewno przejdę”.

Każda sztafeta składać się będzie z czterech rywalizujących ze sobą stuosobowych zespołów na dystansie 100 km, na który złoży się prawie 50 pętli długości 2018 m. Liderami ekip zostali: NIEBO – Wojciech Fortuna, ZIEMIA – Tomasz Majewski i Piotr Małachowski, WODA – Otylia Jędrzejczak i Zofia Klepacka, OGIEŃ – Zbigniew Bródka i Rafał Sonik.

Akces do odpowiednich zespołów wyrazili już byli lekkoatleci, żeglarze, wioślarze, m.in. Ludwika Chewińska, Wanda Panfil, Urszula Włodarczyk, Jan Huruk, Ryszard Marczak, Kazimierz Marczuk, Marek Plawgo, Dariusz Wieczorek, Jacek Wszoła, Katarzyna Deberny (Szotyńska), Karolina Winkowska, Natalia Madaj-Smolińska, Czesława Kościańska, Małgorzata Wieliczko (Dłużewska).

ZMARŁA IRENA SZEWIŃSKA, NAJWYBITNIEJSZA LEKKOATLETKA W DZIEJACH POLSKIEGO SPORTU

W piątek przed północą 29 czerwca w wieku 72 lat zmarła w Warszawie Irena Szewińska, najwybitniejsza lekkoatletka w dziejach polskiego sportu, zdobywczyni siedmiu medali olimpijskich, wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego, członkini Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. A jeszcze nie tak dawno, 9 czerwca, na Pikniku Olimpijskim zachęcała dzieci, młodzież i dorosłych do wspólnego udziału w Sztafecie Stulecia 10 listopada. Udzieliła nam również wywiadu
Jak podkreśliła, „najważniejsze w tym wszystkim są dzieci. Jeśli zasmakują jakiejkolwiek konkurencji, dyscypliny czy aktywności fizycznej, to możemy mieć pewność i cieszyć się, że wchodzą na piękną drogę. Sport jest fantastycznym wynalazkiem”. Wspomniała, że jej kariera rozpoczęła się od… przypadku. „Przebiegłam na szkolnym sprawdzianie tak szybko, że nauczycielka poprosiła o powtórkę, bowiem sądziła, iż popełniła błąd przy pomiarze czasu. Lekkoatletykę zaczęłam uprawiać jesienią 1960 roku, mając 14 lat, w grupie uczniów Szkoły Podstawowej nr 37 w Warszawie, której trenerem był dawny oszczepnik, finalista igrzysk z Melbourne (1956) Jan Kopyto”.

Wybitna lekkoatletka z początkiem 2014 roku przeszła chemioterapię, ponieważ wykryto u niej nowotwór, z którym walczyła już wcześniej. Wydawało się, że zwycięży bezwarunkowo, ale nowotwór wrócił. Szewińska nie poddała się, dalej walczyła z chorobą i nawet nie zrezygnowała z wyjazdu na zimowe igrzyska do Soczi.

W karierze zawodniczej zdobyła siedem medali olimpijskich: trzy złote, dwa srebrne i dwa brązowe. Ustanawiała rekordy Polski, Europy i świata w biegach na 100, 200, 400 metrów, w skoku w dal i sztafetach.

Szewińska nigdy nie rozstała się ze sportem. Zeszła z bieżni i rozpoczęła działalność w wielu organizacjach. Od 1980 do 2009 roku zasiadała w zarządzie Polskiego Związku Lekkiej Atletyki, pełniąc w latach 1997–2009 funkcję prezesa. Od 1998 roku była członkiem Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego.

Urodzona 24 maja 1946 roku w Leningradzie podkreślała przy różnych okazjach, że podporządkowanie życia sportowi miało swoje plusy. „Dzięki temu poznałam wiele niezwykłych osób” – zaznaczyła siedmiokrotna medalistka olimpijska podczas wernisażu poświęconej jej wystawy zdjęć i obrazów w 2014 roku.

Mając 18 lat naderwała mięsień dwugłowy uda. Przerwa trwała miesiąc. Kirszenstein, dzięki temu, że solidnie przepracowała zimę, udało się zbudować formę i uzyskać kwalifikację olimpijską. Zastanawiano się, jak juniorka wypadnie na tle innych silnych polskich sprinterek – Teresy Ciepły, Haliny Góreckiej czy Ewy Kłobukowskiej.

W 1964 roku na stadionie w Tokio nastoletnia dziewczyna z Warszawy rozpoczęła największą karierę w historii polskiego sportu. Zdobyte wtedy przez maturzystkę trzy medale olimpijskie były zapowiedzią wielkich dni. Mało kto spodziewał się, że Irena zdominuje w taki sposób światowe stadiony. Jako jedyna biła rekordy na wszystkich trzech dystansach sprinterskich (100, 200 i 400 m).

Dziesięć lat później, w 1974 roku, została uznana przez agencję prasową United Press International najlepszą sportsmenkę globu. Nigdy wcześniej i nigdy później żaden Polak nie dostąpił takiego zaszczytu. W 1998 roku, w plebiscycie „Polityki”, „Przeglądu Sportowego” i „Tempa” została uznana za postać numer 1 w polskim sporcie XX wieku.

Na igrzyska w Meksyku (1968) pojechała tuż po ważnym wydarzeniu w życiu prywatnym, jakim było wyjście za mąż za czterystumetrowca Janusza Szewińskiego, który po zakończeniu kariery został fotoreporterem „Przeglądu Sportowego”. Po brązowym medalu olimpijskim na 100 m, na dystansie 200 m wynikiem 22,58 ustanowiła rekord świata, natomiast w eliminacjach 4×100 m wypadła z jej dłoni pałeczka i polska sztafeta została zdyskwalifikowana.

W efekcie manipulacji medialnych i wydarzeń związanych z marcem 1968 roku Szewińska stała się obiektem ataków antysemickich. Odmawiano jej prawa do reprezentowania kraju. W telewizji ukazał się reportaż „Porażka idola”, w którym zmanipulowano wypowiedzi innych zawodniczek sztafety. Ton programu był oskarżycielski. „Irena pozbawiła nas jedynej szansy na medal olimpijski” – mówiły koleżanki, które twierdziły, że zrobiła to specjalnie.

Szewińska nigdy nie ukrywała swego pochodzenia. Podkreślała jednak zawsze, że dla niej ważny był tylko sport. Niezbyt udany w jej ocenie występ na wysokości 2000 m n.p.m. w stolicy Meksyku zmotywował ją do jeszcze bardziej intensywniejszej pracy. Swoje zmagania tak opisywała:

„Mój mąż, a zarazem trener, śmiał się ze mnie, że jestem pilna aż do przesady. I nawet wtedy, gdy była plucha albo mróz i zaspy śniegu, wychodziłam na dwór, żeby zrealizować zaplanowaną jednostkę treningową. Wiedziałam, bowiem, że tylko drogą systematycznych przygotowań można dojść do podium. A z treningu w ekstremalnych warunkach atmosferycznych wracałam szczególnie zadowolona, wiedząc, że mnie to przybliża do sukcesów w letnim sezonie”.

Niebawem Szewińska stanęła przed dylematem – sport a rodzina. Jej wielkim pragnieniem stało się urodzenie dziecka. W 1970 roku na świat przyszedł syn Andrzej. Po krótkim urlopie macierzyńskim wróciła na bieżnię, godząc obowiązki matki i zawodniczki ze studiowaniem ekonomii. Pierwsze sukcesy po przerwie, już w 1971 roku, choć nie na miarę jej możliwości, to dwa medale mistrzostw Europy – srebrny w sofijskiej hali w skoku w dal i brązowy na stadionie w Helsinkach na 200 m.

W 1972 roku Szewińska nie osiągnęła co prawda optymalnej formy, ale z Monachium wróciła z brązowym medalem olimpijskim na 200 m, zaś cztery lata później, z Montrealu, ze złotym na 400 m i rekordem świata 49,28. Jan Mulak, twórca polskiego Wunderteamu lekkoatletycznego lat 50. i 60. wielokrotnie podkreślał, że sam talent i fizyczne predyspozycje do podium nie doprowadzą. „Żadnego sukcesu nie byłoby, gdyby nie pracowitość Ireny, niesamowita ambicja, żelazna wola, optymizm oraz konsekwencja w dążeniu do celu”.

Jako lekkoatletka pożegnała się z zawodniczą karierą w 1980 roku w Moskwie, podczas igrzysk olimpijskich. Chciała zakończyć medalowym akcentem. Niestety, w półfinałowym biegu na 400 m doznała kontuzji.

„Zaproszono mnie do Tokio jako gościa honorowego meczu ośmiu narodów. Zostałam wywołana na środek stadionu i uroczyście pożegnana jako zawodniczka. Było to doprawdy wzruszające” – wspominała po latach.

Janusz Szewiński przyznał, że ze zdjęć, które najbardziej lubi, to te z początków kariery żony, jak skacze ona w dal i wzwyż. „Od tego się zaczęło; dopiero potem był sprint. Irena była trudnym obiektem do fotografowania, ale przez 50 lat udało się zrobić kilka dobrych zdjęć” – ocenił.

29 września 2007 roku Szewińskiej nadano tytuł doktora honoris causa Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku. Otrzymała również Medal Kalos Kagathos (w 1994 roku) przyznawany wybitnym sportowcom, którzy odnieśli sukces również poza sportem. W 2012 roku została włączona do IAAF Hall of Fame.

W Pułtusku znajduje się publiczna szkoła podstawowa jej imienia. 10 września 2014 roku została honorową obywatelką Sopotu, a 20 września – Pułtuska.

Szewińska nie pobiegnie już z nami w Sztafecie Stulecia, ale my pobiegniemy DLA IRENY!